Jak kupować IT?

planer-slajd

Postanowiłem napisać ten krótki artykuł, ponieważ zbyt często widzę, że firmy (duże, średnie i małe) kupują narzędzia informatyczne, których potem nie używają. Przykład? Duża mleczarnia z Mazowsza kupiła klika lat temu 90 licencji na oprogramowanie Oracle, używa 43. A maintenance płaci za wszystkie. Z pewnością w momencie podejmowania tej decyzji koszt był w pełni uzasadniony, natomiast z perspektywy czasu wygląda to inaczej.

 

Dlatego zawsze doradzam klientom, żeby kupić tyle licencji użytkowników ile w danej chwili potrzeba. Licencje łatwo jest dokupić w razie potrzeby, a niestety nie są towarem, którego nadmiar można by sprzedać na rynku. Ale to oczywisty banał, a chciałem wnieść co bardziej wartościowego.

 

Menadżerowie produkcji często kupują oprogramowanie (bo jak pracować bez niego?) na podstawie własnego doświadczenia. Ale w dużej mierze również “na czuja”. Świetne funkcjonalności podczas prezentacji handlowych wydają się idealnie pasować do ich sytuacji i rozwiązywać problemy. Dobra droga. Idźmy jeszcze dalej.

 

Co byś powiedział, gdyby dostawca narzędzia wziął odpowiedzialność za to jak zmienią się kluczowe KPI firmy lub działu dzięki wdrożeniu? Plus precyzyjnie określił w jakim czasie to się stanie. Czasami mam wrażenie, że jesteśmy jedyną firmą, która tak działa.

 

Weźmy dla przykładu narzędzie klasy MES/MRP z modułem APS służące do planowania i rozliczania produkcji. Jest ogrmona różnica między dwoma następuącymi podejściami:

 

Dostawca 1 (popularne podejście rynkowe):

Efektem wdrożenia będzie:

zacieśnienie kontroli nad pracownikami produkcji

wzrost wydajności produkcji

zmniejszenie kosztów operacyjnych

minimalizacja awarii maszyn (bo maszyny raportują do MES)

itd.

 

Dostawca 2 (podejście zdroworozsądkowe):

Po wnikliwej analizie Państwa firmy i spotkań z Zarządem, deklaruje, że efektem wdrożenia będzie:

Zwiększenie przerobu o 10% (+12 mln zł zysku/rok)

Wyeliminowanie papieru (-12 000 zł koszty / rok – papier, maintenance drukarek)

 

 

Dostawca 1 – stek banałów prawda? W sumie takie zestawienie korzyści można również przypiąć do zatrudnienia nowego dyrektora produkcji, albo zakupu systemu kamer.

 

Dostawca 2 brzmi o wiele lepiej prawda? Oczywiste jest, że wszystko co deklarował Dostawca 1, Dostawca 2 też będzie musiał spełnić, żeby osiągnąć KPI, a co za tym idzie ROI. Ale kluczowe jest to, że Dostawca 2 wie co chce przez wdrożenie osiągnąć i z tych efektów biznesowych można go rozliczyć.

 

Z którym dostawcą wolałbyś współpracować? Ja z tym, który daje konkrety, i które z tych konkretów mogę rozliczyć.

 

Oferta Dostawcy 2 bardzo łatwo umożliwia Zarządowi przeliczenie ROI i podjęcie decyzji. I o to chodzi, ponieważ zmierzenie ROI jest szczególnie trudne w przypadku wdrożeń informatycznych. Okazuje się, że nawet tak enigmatyczna dziedzina może mieć twardo zdefiniowane KPI.

 

P. S. Nigdy chyba nie zrozumiem jaki sens mają inwestycję w zwiększenie “kontroli pracowników produkcji”. O wiele lepiej jest inwestować w zwiększenie ich wydajności. Przykład? Powieszenie wiertarek na gumach, żeby pracownik wykonywał tylko ruch góra dół, a nie kilkaset razy dziennie brał do ręki wiertarkę ze stołu i ją odkładał (przewala klika ton!). Opiszę szerzej w innym wpisie.

 

Zrzut ekranu 2016-07-20 o 16.01.09Autorem wpisu jest
Karol Chęciński
Dyrektor Produkcji i Wdrożeń
+48 517 827 436
karol.checinski@syneo.pl



Opublokowano: 21-07-2016 | Tagi:, , ,